Proboszcz RokuProboszcz Roku

strona główna

zasady konkursu

regulamin

kapituła

informacje

zgłoszeni 2007

laureaci poprzednich edycji

2000
2004
2005
2007

Licznik zgłoszeń w bieżącej edycji 083

patron

kontakt

organizator

KAI  

patroni medialni

VOX FM
Niedziela Gość Niedzielny
Pastores Wiara
Tygodnik Powszechny W Drodze
sponsorzy konkursu
Ecclesia Software
Ecclesia Software
Wydawnictwo Księży Marianów
Wydawnictwo Księży Marianów

Greenhills


ks. Piotr Sadkiewicz

wizyta ks. kard. Polikarpa Pengo z Tanzanii, fot. archiwum parafii

Wielka promocja życia, organizowanie akcji krwiodawstwa, bazy danych o dawcach szpiku kostnego, zachęcanie do zadeklarowania, że jest się potencjalnym dawcą organów, integracja z niepełnosprawnymi, zbiórki żywności dla ubogich, oprawek okularów dla mieszkańców Ghany, remont kościoła, sprowadzenie relikwii 58 świętych do parafii - to tylko część dzieł, które zainspirował proboszcz z Leśnej.

wakacyjna świetlica dla dzieci, fot. archiwum parafii

41-letni kapłan urodził się w Krakowie. Tam też w 1989 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Do parafii św. Michała przybył ponad dziewięć lat temu. Potrafił zachęcić parafian, by włączyli się w remont kościoła - sam, ubrany w drelichy, woził taczki z gruzem. Później przyszła kolej na adoptowanie zalanych wodą piwnic - po ich osuszeniu i odgrzybieniu powstała tu siłownia, sala zabaw dla dzieci i spotkań dla grup modlitewnych.

grota Matki Bożej, fot. archiwum parafii

Wielką energię duchową parafian wyzwoliło, zdaniem laureata, lepsze rozumienie kultu Bożego Miłosierdzia, który rozwija się intensywnie po zainstalowaniu relikwii św. Faustyny i trwających kilka godzin nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia, odprawiane w trzecie piątki miesiąca. Od tej chwili parafianie praktykują miłosierdzie - co roku w kilku akcjach oddają krew (już ponad tysiąc litrów), wpisali się do banku dawców szpiku kości, a także organów (jest ich 800). Przeprowadzają zbiórki żywności dla ubogich, pomagają pogorzelcom. Najnowsze prace, w które się włączyli to porządkowanie ogrodu przed kościołem. Odpowiadają na każde wezwanie - gdy trzeba było wzbogacić księgozbiór miejscowej biblioteki, przynieśli ponad 700 książek, obecnie powstaje w wieży kościelnej powstaje muzeum dewocjonaliów, przynoszą więc przedmioty kultu religijnego.

akcja ratownictwa medycznego, fot. archiwum parafii

W parafii gościł dwa lata temu prezydent Tanzanii Beniamin Mkapa z żoną, zaproszony przez pochodzącego z Leśnej generała salwatorianów ks. Andrzeja Urbańskiego, bywał tu nieraz prymas tego afrykańskiego kraju kard. Polycarp Penga. W kościele bp sosnowiecki Adam Śmigielski udzielił święceń kapłańskich pochodzącemu z parafii salezjaninowi ks. Dariuszowi Łodzianie.

zjazd dawców szpiku kostnego, fot. archiwum parafii

W parafii jest ponad 100 ministrantów, są lektorzy, Apostołowie Miłosierdzia, Apostolstwo Dobrej Śmierci, oaza młodzieżowa, Grupa Biblijna, 20 Róż Żywego Różańca. To oni są zapleczem modlitewnym dzieł podejmowanych w parafii.

Ksiądz jak Janosik - o Proboszczu Roku 2005 (reportaż)

Nasz ksiądz ma coś z Janosika - zabiera bogatym, rozdaje biednym. I nie wymachuje ciupagą, bo ma taką charyzmę, że jak o coś poprosi, ludzie go słuchają. Autorytet - mówi pani Maria Ciurla, gospodyni ks. Piotra Sadkiewicza. - W naszej parafii ciągle się coś dzieje - wtóruje jej inna parafianka. - Wszystko zaczyna się od modlitwy - przypomina ksiądz. - Zbiórki na ubogich, krwiodawstwo, zgłoszenia do banku dawców szpiku, zaczęły się od przybycia relikwii św. Faustyny. Zaczęliśmy lepiej rozumieć, co to jest Boże Miłosierdzie - dodaje. Administrator parafii św. Michała Archanioła w Leśnej koło Żywca został 16 grudnia laureatem nagrody Proboszcz Roku 2005.

Parafia trochę uśpiona

Parafia jak tysiące innych w całej Polsce - domy wzdłuż drogi, łączącej Bielsko-Białą z Żywcem, wybudowany w latach 70. kościół w stylu nieokreślonym, szkoła, kilka sklepów, biblioteka publiczna, przedszkole, Koło Gospodyń Wiejskich. Miejsce jest piękne - Leśna leży w Dolinie Żywieckiej, w oddali widać łagodne stoki Beskidów. W tej maleńkiej miejscowości urodziło się kilka zakonnic, w tym klaryska i kamedułka i kilku księży, w tym jezuita, pracujący dziś na Tajwanie i obecny generał salwatorianów ks. Andrzej Urbański. A także Monika Brodka, laureatka telewizyjnego konkursu młodych talentów "Idol".

"3061 mieszkańców, 1051 rodzin, 21 świadków Jehowy, 8 zdeklarowanych ateistów" - odnotowała kilka lat temu Kronika Parafialna. Do takiej parafii przybył prawie dziesięć lat temu pochodzący z Krakowa ks. Piotr Sadkiewicz. Leśna była jego trzecią po święceniach w 1989 roku placówką - jako neoprezbiter trafił do Wilkowic, po dwóch latach do parafii św. Maksymiliana Kolbego w Oświęcimiu. Zwłaszcza ta druga placówka była znakomitą szkołą duszpasterstwa, tu młody wikary poznał wiele wspólnot modlitewnych od Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa i Apostolstwa Dobrej Śmierci poczynając poprzez Róże Różańcowe, Dzieci Maryi i Oazy Rodzin, a na klubie Anonimowych Alkoholików kończąc. Gdy przyszedł czas kierowania do nowych placówek, młody wikary wyraził życzenie, żeby nie była to parafia miejska. Gdy pracownik kurii, ks. infułat Władysław Fidelus wymienił nazwę "Leśna", zrozumiał ją zbyt dosłownie.

Miał pomagać księdzu proboszczowi w parafii "trochę uśpionej", jak mówi jedna z parafianek, w której wielkiej biedy nie ma, gdyż górale z Żywiecczyzny są niezwykle przedsiębiorczy i zaradni, a jeśli nie znajdą pracy w okolicy, pojadą za chlebem do Irlandii, a nawet do Ameryki. Za to zdarzają się problemy z alkoholem. Na pierwszej kolędzie w nowej parafii w co drugim domu był alkohol. Po wizycie w dziesięciu domach, kościelny bywał już kompletnie pijany, w końcu ks. Piotr, który miał wolną rękę w podejmowaniu decyzji, musiał go zwolnić, co wzbudziło sprzeciw parafian. - Pokażcie mi choć jeden zakład pracy, w którym wolno pić - bronił swej decyzji nowy wikary. Ale nie wszystkich przekonał. - Jeśli ktoś ma dziś o coś pretensje do proboszcza, to tylko pijoki - mówi parafianka z Leśnej (ale "nieważki" kościelny żyje już przykładnie). Pierwsze lata były trudne - ksiądz z ambony piętnował pijaństwo, w tej sprawie nie było żadnych kompromisów i taryfy ulgowej, i nie wszyscy byli tym zachwyceni.

Ambona stała się dla ks. Piotra miejscem nie tylko wyrzutów i napominania, ale przede wszystkim komunikacji z wiernymi, perswazji, miejscem dawania świadectwa wiary. A nawiązanie dobrej współpracy z wiernymi było konieczne także z powodów praktycznych. Kościół, choć niedawno wzniesiony, pilnie potrzebował remontu - ściany były okopcone, złaziła z nich farba, piwnice były zalane półmetrową warstwą wody.

Rany na dłoniach księdza

Zaczęło się od remontu zakrystii i kaplicy, później przyszła kolej na osuszanie piwnic, układanie posadzek. Z pomocą przyszli sponsorzy - starzy znajomi ks. Piotra z Oświęcimia. Od czasu remontu wiadomo, że ksiądz ma wielki talent do wynajdywania środków na realizację pomysłów, w myśl zasady "wziąć od bogatych, rozdać biednym, lub całej społeczności lokalnej". - Tak pracował, wywoził gruz taczkami, że miał rany na dłoniach - wspomina czasy remontu pani gospodyni.

- Co innego, gdy ksiądz jedynie apeluje o pomoc i dogląda robót, a co innego, gdy założy drelichy i sam zacznie kopać - mówi proboszcz z Leśnej. - Skoro ksiądz robi, my też przyjdziemy - stwierdzili parafianie. Czas remontu kościoła wspomina jako wyzwolenie wielkiej aktywności swoich parafian. To wówczas pękły lody, zniknęły uprzedzenia, zaczęła się realizacja wspólnych pomysłów i projektów. - Nie tylko wymaga, ale sam też robi - mówi dyrektorka biblioteki w Leśnej Teresa Barteczko. W podziemiach kościoła powstała siłownia i sala zabaw dla dzieci i młodzieży, a także salka spotkań dla rozmaitych grup modlitewnych. Przyszła kolej na wymianę instalacji elektrycznej, ocieplenie budynku, przebudowę prezbiterium.

A gdy prace remontowe dobiegły końca, Opatrzność zetknęła ks. Piotra z profesorem krakowskiej ASP Czesławem Dźwigajem, który zgodził się wykonać polichromię we wnętrzu świątyni. Malowidła nawiązują do włoskiego renesansu, po obu stronach przedstawieni są Mojżesz, prorocy wielcy i mali, nad absydą polscy święci, a wzdłuż jej ścian sceny z życia Najświętszej Maryi Panny z ołtarzem z archaniołami - Michałem i Rafałem i Gabrielem, który w środkowej scenie obwieszcza Dziewicy z Nazaretu, że pocznie i porodzi Syna. W czasie przebudowy powstał ołtarz Bożego Miłosierdzia. - Zacząłem inaczej rozumieć prawdę o Bożym Miłosierdziu - wyznaje ks. Piotr. - I zaczęła się w nas jakaś wewnętrzna przemiana.

Św. Faustyna wojuje...

Ks. Sadkiewicz łączy wydarzenia, które nastąpiły, z przybyciem relikwii św. Faustyny Kowalskiej do kościoła św. Michała. W 2000 roku, miesiąc przed kanonizacją Apostołki Miłosierdzia bp Rakoczy uroczyście zainstalował jej relikwie i wygłosił niezwykłe kazanie o Bożym Miłosierdziu. - I najwyraźniej Święta zaczęła wojować, gdyż zaczęliśmy rozumieć, że miłosierdzie trzeba także praktykować - wspomina kapłan. W prasie lokalnej pisano wówczas o akcji krwiodawstwa, więc ks. Sadkiewicz zatelefonował do Punktu Krwiodawstwa z propozycją, by przyjechali do parafii, może z 50 osób zdecyduje się oddać krew? - Pięćdziesiąt? - usłyszał w odpowiedzi. Jak będzie 20-30, będzie ksiądz szczęśliwy.

I znowu ks. Piotr zwrócił się do parafian, mówił, że Jezus Chrystus oddał Swą Krew by dać nam życie wieczne, zaś każdy z nas może uratować komuś życie doczesne.

Przyjechali w samą Niedzielę Palmową, w nawałnicę, a potem jeszcze światło nawaliło, gdyż była wielka awaria w elektrowni. Krew oddały aż 82 osoby, a pan Tomiczek z Punktu Krwiodawstwa trzy razy musiał jechać do Żywca po nowe pojemniki.

Od tej pory w parafii odbywają się 3-4 akcje w ciągu roku, nieraz krew oddaje aż 150 dawców, to rekord wojewódzki. Zebrano już ponad tysiąc litrów krwi. - A ja powtarzam, że dzięki nim wciąż biją ludzkie serca - mówi ks. Piotr.

- Oni bardzo lubią do nas przyjeżdżać - mówi o pracownikach Punktu Krwiodawstwa pani Maria. - Dla wszystkich jest dobry obiad, no i piękny widok - proboszcz, a obok niego gospodyni, którzy honorowo oddają krew.

...i sprasza innych świętych

A potem św. Faustyna nie chciała być sama i zaczęła spraszać innych świętych - kontynuuje swą opowieść ks. Piotr. W czerwcu 2002 roku odbyła się w Rzymie kanonizacja św. o. Pio i do Leśnej przybyły jego relikwie. - Pomyślałem, że o. Pio bardzo troszczył się o chorych, więc zaproponowałem parafianom, żeby włączyli się do banku dawców szpiku kości. Kolejny raz z ambony ksiądz nawoływał wiernych do ofiarności, ale pierwszy raz dał osobiste świadectwo - będąc klerykiem VI roku oddał szpik dla bliskiej osoby. Przeszczep się udał, ta osoba do dziś żyje. - Aż 90 proc. dawców krwi zgodziło się wpisać do banku dawców szpiku kości. - Mamy już pierwszego dawcę i przeszczep się udał - mówi ksiądz.

Później była organizowana wraz z "Gościem Niedzielnym" akcja zachęcająca do wyrażania zgody na pobieranie organów w razie śmierci. U wejścia do kościoła ustawiono stolik, przy którym rozdawano kartoniki z deklaracją zgody na pobieranie organów wraz z tekstami Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. - Prosiłem parafian żeby nie działali na zasadzie "wychodzę z kościoła i biorę kartonik z deklaracją", a żeby to przemodlili - mówi proboszcz od św. Michała. - I 800 osób wyraziło gotowość - dodaje.

Od dwóch lat odbywają się w Leśnej wyścigi wózków nieprofesjonalnych, w których uczestniczą niepełnosprawni. Był to pomysł Jadwigi Klimondy, prezes Stowarzyszenia Dzieci Serc. W tym roku wzięło w nich udział 103 uczestników. Włączyła się niemal cała społeczność lokalna - Koło Gospodyń Wiejskich, uczniowie z podstawówek w Siennej i Leśniej, wolontariusze, straż pożarna i policja zabezpieczyła trasę wyścigów, a na koniec wszyscy zawodnicy dostali medale.

- To wszystko nie bierze się znikąd - ks. Piotr nie ma wątpliwości, jakie jest źródło wszystkich wydarzeń. W każdy piątek miesiąca odbywa się trwające od 15 do 21.30 nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia - Godzina Bożego Miłosierdzia, koronka, adoracja Najświętszego Sakramentu, Droga Krzyżowa, Msza św., na zakończenie - Apel Jasnogórski i błogosławieństwo relikwiami. Do kościoła św. Michała przyjeżdżają już pielgrzymki z całej okolicy, które biorą udział w nabożeństwie. - To zaplecze modlitewne dla naszych akcji charytatywnych - tłumaczy ks. Piotr. - No i nasi święci wojują.

Tych "naszych świętych" jest już w kościele św. Michała 58. Kostki, kosmyki włosów, nitki szat. Przybywają uroczyście, przywożone przez biskupa, lub przysyłane pocztą. Są wśród nich św. Mikołaj z Myry, bł. Bronisława, bł. Salomea, św. Antoni z Padwy, a także zmarli względnie niedawno - matka Bolesława Lament lub przed kilku laty - Matka Teresa z Kalkuty.

Nie malujemy trawy na zielono

- Gdy był u nas ksiądz biskup z wizytacją, zapewniłem go, że wszystko, co u nas widzi, jest prawdą. Nie malujemy trawy na zielono, u nas fikcji nie ma - mówi ks. Piotr.

Naprawdę funkcjonuje więc licząca 12 członków Rada Parafialna, której kadencja trwa 4 lata, zgodnie z zaleceniami Synodu Archidiecezji Krakowskiej. W pierwszych latach, gdy trwał remont kościoła przeważali budowlańcy i architekci, jest też księgowy, który prowadzi księgowość parafii. Jawność finansów jest pełna, na koniec roku proboszcz przedstawia sprawozdanie, rozlicza się z każdej złotówki, udostępnia przekazy bankowe. Każdy może zajrzeć do dokumentów i ksiąg rachunkowych.

W parafii jest ponad 100 ministrantów, są lektorzy, Dzieci Maryi, oaza młodzieżowa, aż 20 róż Żywego Różańca (Tylko jedna męska - ubolewa proboszcz), Apostolstwo Bożego Miłosierdzia, Apostolstwo Dobrej Śmierci, Klub AA, Grupa Wsparcia dla Kobiet. A także istniejąca od 15 lat Grupa Biblijna, do której należą celnik, strażak, szkolna sekretarka. Wiele małżeństw, które pokojarzyło się w tej grupie, uczęszcza do niej nadal. Zbierają się co drugi piątek, żeby czytać Pismo Święte. - Zapewniam, że oni lepiej znają Biblię ode mnie - mówi ks. Piotr. - To ludzie, którzy nigdy nie wstydzą się swej wiary. Nie wiem, czy jako ksiądz potrafiłbym zachować się tak, jak oni - dodaje.

Murzyni są na porządku dziennym

Parafia, jak tysiące innych w całej Polsce - domy wzdłuż drogi, kościół w stylu nieokreślonym, szkoła, kilka sklepów, biblioteka publiczna, przedszkole. A jednak... - Tu ciągle coś się dzieje - mówi jedna z parafianek. - Ksiądz potrafi pociągnąć ludzi za sobą - dodaje pan Henryk, kościelny.

W Leśnej był już prezydent Tanzanii, w kościele odbyły się święcenia kapłańskie, niemal co roku po wioskowych uliczkach spaceruje kardynał Polycarp Pengo, arcybiskup Dar-es-Salaam w Tanzanii. W maju odbywają się koncerty maryjne, grane na trąbce, w wieży kościelnej powstało muzeum, w którym parafianie gromadzą dewocjonalia i archiwalne egzemplarze czasopism katolickich.

Święcenia kapłańskie otrzymał w 1997 r. pochodzący z Leśnej salezjanin ks. Dariusz Łodziana, który niższe święcenia miał w dalekiej Wenezueli. Święceń prezbiteratu udzielił mu salezjanin "z pochodzenia" biskup sosnowiecki Adam Śmigielski, który stwierdził, że kościół św. Michała staje się w tej chwili katedrą, gdyż przeważnie w katedrach odbywają się takie uroczystości.

Murzynów ściągnął do Leśnej salwatorianin ks. Andrzej Urbański, który przez wiele lat pracował w Tanzanii. Obchodził 25-lecie święceń kapłańskich i wówczas prezydent Beniamin Mkapa zażyczył sobie odwiedzić miejsce urodzenia polskiego misjonarza, z którym połączyła go serdeczna przyjaźń. I tak pewnego dnia 2003 r. do Leśnej przybył czarnoskóry prezydent wraz z żoną, który modlił się na Mszy w kościele i zjadł posiłek na plebanii (już wówczas rozbudowanej, gdyż po remoncie kościoła przyszła kolej na dom plebana). Towarzyszył mu abp Polycarp Pengo, późniejszy kardynał, który tak polubił miejsce urodzenia ks. Urbańskiego, że odwiedził je jeszcze kilkakrotnie, a mamę polskiego przyjaciela uznał za swoją własną.

- Gdy się tu pierwszy raz pojawili, ludzie trochę się dziwili - wspomina dyrektorka biblioteki pani Barteczko. - Ale potem się oswoili. Teraz Murzyni w Leśnej są na porządku dziennym.

Parafianie nie znają dnia ani godziny, nie wiedzą co jeszcze będzie w Leśnej "na porządku dziennym", gdyż kreatywność ich proboszcza jest niewyczerpana.

Zawsze ma newsa

Od niedawna w maju są koncerty maryjne - panowie Michał Moroń i Andrzej Salamon pół godziny przed majowym wygrywają na trąbkach utwory na cześć Matki Bożej. W wieży kościelnej powstaje Muzeum, do którego każdy może przynieść stary obraz, pasyjkę, literaturę religijną. W zimę dzieci lepią gigantyczne śnieżne jajo, na dożynki ustawiają wielkoludów ze słomy.

Ostatnio ks. Sadkiewicz uporządkował ogród wokół kościoła i plebanii i bardzo się wówczas przydały jego ogrodnicze umiejętności. Dokupił plac przed kościołem (po raz kolejny pieniądze w "cudowny" sposób wpłynęły od sponsora), który będzie miejscem spotkań i rekreacji dla wszystkich mieszkańców Leśnej. W ogrodzie stoi już zegar słoneczny i rzeźba przedstawiająca Pana Jezusa Frasobliwego, szykuje się do wzniesienia groty Matki Bożej z Fatimy. Plac przed kościołem, na którym gromadzili się mieszkańcy okolic w czasie agonii i po śmierci Papieża otrzymał imię Jana Pawła II.

- Jest autorytetem dla parafii, uwrażliwia na ludzką biedę i w ten sposób otwiera ludzi na Boga - mówi pani Barteczko. Dyrektorka biblioteki wspomina zbiórkę książek w celu wzbogacenia księgozbioru. - Gdybym to ja ją ogłosiła, niewiele by to dało, jak proboszcz z ambony poprosił, przynieśli 709 książek wartości ok. 7 tys. złotych. Przyjeżdża tu z Bielska moja siostrzenica i mówi, że nawet u nich nie ma tak dobrze zaopatrzonych bibliotek. - Dzięki proboszczowi nasza parafia słynna jest - dodaje pani Barteczko.

Proboszcza z Leśnej doceniają nie tylko parafianie. Otrzymał dotychczas Oskara Dziecięcego Serca Szpitala Hematologicznego we Wrocławiu, w ekumenicznym konkursie Proboszcza Regionu za rok 2004 otrzymał szóste miejsce, jego ogród też został wyróżniony. Nagrodę specjalną powinni przyznać mu dziennikarze z prasy ogólnopolskiej i regionalnej, katolickiej i świeckiej. Ilekroć do niego zadzwonią po "newsa", zawsze im opowie o jakiejś nowej akcji. A wszystko, co mówi, to nie fakty prasowe, nie fikcja, a istnieje naprawdę. - Żeby tylko woda sodowa nie uderzyła mi do głowy - martwi się laureat.

Kierownik budowy, czy duchowy

- Ksiądz proboszcz bardzo troszczy się o rozwój duchowy parafian - mówi Anna Zoń, dyrektorka szkoły im. ks. Jana Twardowskiego w Siennej, należącej do parafii św. Michała. Gdy trzy lata temu wpadła na pomysł nadania placówce imienia autora "Zeszytu w kratkę", ks. Sadkiewicz pomógł jej skontaktować się z ks. Janem, zorganizować uroczystość i spotkanie z kapłanem. Z jego inspiracji powstała Izba Regionalna, gdzie zebrano stare sprzęty domowe, figurki - dzieła twórców ludowych i obrazy na szkle malowane. - To bardzo cenne, że szkoła i Kościół mogą razem wychowywać dzieci - mówi pani Zoń. - Rok szkolny zaczynamy Mszą św. i Mszą św. kończymy. I cała społeczność się wówczas łączy.

- Jest wrażliwy, otwarty na potrzeby drugiego człowieka. Potrafi wykorzystać każdą okazję, aby komuś pomóc, ale też pobudzić "wyobraźnię miłosierdzia". - Gdy idziemy ze święconką do kościoła, ustawia wielki kosz i każdy z nas wkłada tam świąteczne specjały. I zaraz zebrane w ten sposób wiktuały rozdzielane są i wędrują do ubogich domów na świąteczne stoły.

Inna parafianka była świadkiem, jak ktoś prosił proboszcza o kilka złotych wsparcia. Ksiądz zaproponował mu posprzątanie podwórka, a gdy jeden z obecnych wyciągnął pieniądze i dał proszącemu, zrobił mu zarzut: Powinniśmy inaczej podchodzić do biednych - niech nie uczą się, że dostaną coś za darmo.

Pani dyrektor nie obawia się, że zapanuje kult aktywizmu i skuteczności, i parafia upodobni się do organizacji pozarządowej. Żadna świecka organizacja, nawet o najbardziej szczytnych celach, nie czerpie siły ze Mszy świętej. A Msza w kościele św. Michała jest niezwykła, odprawiana w wielkim skupieniu i z pobożnością. Włączają się w nią co tydzień inne grupy wiernych, biorą czytania, układają modlitwę powszechną. Dzieci, rodzice, dziadkowie, uważają za zaszczyt udział we Mszy.

- Jest nie tylko autorytetem, on ożywia życie religijne całej parafii - mówi pani Barteczko.

Ksiądz Piotr świadom jest pokus aktywizmu i niebezpieczeństwa, że straci z horyzontu to, co najważniejsze. - Mamy wśród księży za dużo kierowników budowy, a nie kierowników duchowych - ubolewa. Kościół widzi jako duchową wspólnotę, zgromadzoną wokół Jezusa Eucharystycznego. Idą trudne czasy dla Kościoła, ale trudne czasy znaczy dobre czasy. Kościół się oczyszcza. Staje się bardziej taki, o jaki chodzi Panu Jezusowi. Nie trzeba szukać jakichś wielkich rozwiązań, a robić to, co wskazał Pan Jezus. A zmianę oblicza Kościoła w Polsce trzeba zacząć od zmiany oblicza kapłanów.

Alina Petrowa-Wasilewicz

ter

© 2007 Katolicka Agencja Informacyjna; projekt graficzny Joanna Jarco